Zawsze pełno książek było w moim domu rodzinnym.

Pamiętam jak wiele lat temu moja mama zdobywała książki po znajomości albo stała w kolejkach aby je kupić. Książka to była wartość!

Kupowała książki i encyklopedie na subskrypcje. Jeśli tylko było można to kupowała w dwóch egzemplarzach z myślą o mnie, żebym mogła zabrać gdy będę już dorosła. Mam je w moim domu do dziś i chociaż już ich nie czytam, nie potrafię się z nimi rozstać. Mam tez encyklopedie z których już nikt nie korzysta. Moi synowie szybko nauczyli się, że o wile łatwiej jest znaleźć coś w internecie niż wertować opasłe encyklopedie. Ja zresztą też do nich nie zaglądam. Mimo to dzisiaj zapach nowej książki budzi we mnie wspomnienia. Nadal mam na całej jednej ścianie regały na których jest pełno książek, co jakiś czas robię przegląd i oddaję do biblioteki. Nie wyobrażam sobie wyrzucić na śmietnik. I wciąż stoją książki z mojej młodości.

Moja niewidząca Babcia uwielbiała czytać i nie przeszkadzał jej brak wzroku, wypożyczała książki w wersji audio. Przeczytała / przesłuchała chyba wszystkie w bibliotece audio. Pamiętam jak chodziłyśmy do biblioteki  i Babcia pytała czy jest coś nowego i czekała na te nowości, w międzyczasie czytając/słuchając kolejny raz inne.

Książki zawsze były ważne dla mnie, chociaż bywały czasy gdy czytałam mniej albo wcale.

Praca, dzieci, dom…  Wiecie jak to jest gdy trzeba wstać o świcie, żeby pojechać do pracy, a po pracy ogarnąć, dzieci, dom, zakupy. Wieczorem, często dość późnym, oczy same mi się zamykały. Brałam książki do torebki z nadzieją, że uda mi się poczytać w pociągu w drodze do pracy, ale o 5 rano w pociągu, rytm toczących się wagonów działa lepiej niż najlepsza kołysanka :).

Te czasy mam już za sobą i mam trochę więcej czasu. I chociaż nie muszę już dojeżdżać do pracy, wstaję rano i czas ten wykorzystuję na czytanie.

Dzisiaj używam czytnika i jest to dla mnie rozwiązanie rewelacyjne.

Mamy jeden wspólny ale jakoś się dzielimy. Czytam z czytnika synkowi. Własnie czytamy 8 tom Muminków. Moja ulubiona seria z dzieciństwa 🙂

Mam w czytniku wiele pozycji. Mogę pobrać książkę i usunąć gdy okaże się, że mi się nie podoba. Papierowa leżałaby na półkach i zbierała kurz. Bywa, że czytam kilka jednocześnie, ale te do których często wracam wolę w wersji papierowej.

I jeszcze jedna zaleta czytnika: jest lekki. co jest istotne biorąc pod uwagę zawartość i wagę mojej przepastnej torebki w której muszę mieć „wszystko” 🙂

Ciekawa jestem co Ty sądzisz o czytnikach.

Wolisz papierowe czy w wersji elektronicznej? A może audiobooki?

Napisz proszę w komentarzu 🙂

 

8 thoughts on “Zawsze pełno książek było w moim domu rodzinnym.”

  1. U mnie w domu to ja byłam kolekcjonerką książek. Odkąd poszłam do pracy założyłam rodzinę mam coraz mniej czasu na tą przyjemność. Najwyższa chwila znaleźć chodz godzinę na odpoczynek przy książce.

  2. Oh uwielbiam czytać! Nic nie zastąpi obcowania z prawdziwą książką, jej fakturą, wagą, zapachem, a jednak jako książkowa molica uwielbiam mojego Kindla. Mam tam wszystkie książki, do których wiem,że nie wrócę, poradniki i po prostu rzeczy, które chcę czytać w tramwaju/pociągu itp

  3. Zawsze kochałam książki papierowe i kocham nadal. Jednak również czytnik znalazł miejsce w moim sercu, bo dzięki niemu mogę mieć pakiet książek również w podróży, kiedy to miejsce w bagażu jest zawsze na wagę złota. 🙂

  4. W moim domu też zawsze było mnóstwo książek. I nadal jest. Uwielbiam papierowe! 🙂 Choć powoli zaczynam się zastanawiać nad czytnikiem, głównie ze wzg. na jego wagę – i możliwość zabrania tak wielu książek ze sobą, bez nadwyrężania kręgosłupa od dźwigania ich… 🙂

  5. Nie wyobrażam sobie domu bez książek. W moim domu rodzinnym również jest ich bardzo dużo. Uwielbiam ich zapach i wspomnienia, które wywołują. Pozdrawiam!

  6. U mnie też zawsze było dużo książek. Obecnie w moim domu też jest ich sporo ale jednak dbam o to, by na półkach zostawały re, do których na pewno będę wracać lub mają ogromne wartość czy to sentymentalną, czy dydaktyczną, czy jakąkolwiek inną. Resztę albo sprzedaję, albo rozdaję.

  7. Od kiedy mam kindla to wreszcie przekonałam się do ebooków, wcześniej ogromnie drażniło mnie czytanie z telefonu. Jednak zdecydowanie bardziej lubię papierowe książki. Niestety z braku miejsca musiałam je ograniczyć do trzech regalów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na newsletter

FreshMail.pl