Zawsze byłam typem chomika. Gromadziłam różne przedmioty, bibeloty, pudełka, wszelkiego rodzaju „przydasie”, za małe ciuchy, za duże ciuchy, ubrania  z których wyrosły dzieci, zabawki…. .

Wszystkiego było mi żal wyrzucić. Częściową selekcję robiłam podczas przeprowadzek, których było kilka w naszym życiu, ale zawsze było coś z czym żal było mi się rozstać, co mogłoby się przydać. Być może wynikało to z czasów gdy nie można było zbyt wiele kupić, gdy przerabiało i szyło się ubrania, zostawiało się pudełka po margarynie do przechowywania rożnych rzeczy. Nie wiem. Mam to z pewnością po mamie, która też chomikuje co się da.

A właściwie chomikowała, bo też zaczęła jej przeszkadzać zbyt duża ilość przedmiotów.

Najpierw zaczęły mi przeszkadzać bibeloty. Różnego rodzaju figurki, wazoniki, pudełeczka zbierane latami. Stały na półkach i kurzyły się. Niektóre rzeczywiście miały jakąś wartość sentymentalną, ale większości nie pamiętałam nawet skąd mam. Postanowiłam je zlikwidować. Ale wcale to nie było takie proste. No bo jak? Wyrzucić? To było dla mnie nie do przyjęcia. Schowałam do kartonowego pudełka 🙂 Potem zabrałam się za kolorowe czasopisma, miałam niezłą kolekcje „Wróżek” i innych kolorowych miesięczników. Postanowiłam je oddać do biblioteki. Też łatwo nie było. Najpierw postanowiłam, że jeszcze raz je przejrzę, więc trwało to jakiś czas. W końcu część zapakowałam do torby i postawiłam w przedpokoju. W końcu dołożyłam do torby resztę i zaniosłam do biblioteki. Uff.. . Zmiana, walka ze swoimi starymi przekonaniami, nawykami to długotrwały i trudny proces.

Któregoś dnia, odwiedziłam znajomą. Gdy weszłam do pokoju z wrażenia mnie „zatkało” . Miała w pokoju jedynie kanapę, szafką z telewizorem, stół i krzesła. I przestrzeń. Gdy przyszłam do domu zaczęłam zastanawiać się co mogę wyrzucić z pokoju i gdzie pochowam manele z tych wyrzuconych mebli. I tak od tamtej pory pomału wciąż się czegoś pozbywam. W między czasie trafiłam na blog simplicite.pl, właśnie o minimalizmie. Nie znałam wcześniej tego określenia. Po prostu czułam, że muszę coś zmienić, że nie ogarniam tych rzeczy, że wielu z nich po prostu nie potrzebuję a o wielu nawet nie pamiętam. I ten minimalizm trafił do mnie niesłychanie. Tym bardziej, że grunt już był przygotowany 🙂  I tak sprawdziło się powiedzenie, że nauczyciel pojawia się gdy uczeń jest gotowy 🙂

Teraz tak chcę: Mieć mało ale wartościowo.

Polecam też książkę Leo Babauta „Minimalizm”.

pobierz darmowy fragment

“Kluczem do minimalizmu jest odgadnięcie tego, co czyni cię szczęśliwym i pozbycie się całej reszty, aby w pewnym sensie „stworzyć czas” na to, co dla ciebie ważne. W żadnym wypadku minimalizm nie powinien być utożsamiany z prowadzeniem życia pustelnika lub trwaniem w nieustającym poczuciu nudy.

Celem jest bogate życie, przy niewielkim stanie posiadania. Twoje życie, jako minimalisty, będzie inne niż moje. To ty będziesz musiał odkryć, co czyni cię prawdziwie szczęśliwym. Zaplanuj swój idealny dzień, a potem usuń z niego wszystko, co nie jest ci absolutnie potrzebne. Zrób w swoim życiu miejsce właśnie na ten idealny dzień, na rzeczy, czynności oraz ludzi, których kochasz.

„L. Babauta, „Minimalizm”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na newsletter

FreshMail.pl